Na pytanie, czy w świetle obowiązujących przepisów rodzic może upoważnić do odbioru przedszkolaka osobę, która nie ukończyła jeszcze osiemnastu lat, należy odpowiedzieć twierdząco. Jedyny akt prawny, który będzie miał zastosowanie w tym zakresie, to ustawa z dnia 20 czerwca 1997 roku – Prawo o ruchu drogowym (tekst jednolity
Każde dziecko w wieku szkolnym ma prawny obowiązek chodzić do szkoły. Czasem zdarza się tak, że dziecko jest w szkole nieszczęśliwe. Może to być spowodowane złym podejściem nauczycieli, nieodpowiednim poziomem edukacji. To może być też związane z trudnymi relacjami dziecka z rówieśnikami.
Zerówka jest obowiązkowa dla dzieci w wieku 6 lat. Obowiązek rocznego przygotowania przedszkolnego, jak sama nazwa wskazuje realizowany jest w przedszkolach, ale również szkołach podstawowych. Jeżeli uznasz, że Twoje dziecko po odbyciu rocznego przygotowania przedszkolnego dalej nie jest gotowe na rozpoczęcie nauki w wieku 7 lat
Co rodzic powinien wiedzieć w nowym roku szkolnym 2017/2018? Przed nami nowy rok szkolny, w którym wprowadzamy zaplanowane wcześniej zmiany w polskiej oświacie, oczekiwane przez rodziców, nauczycieli, uczniów i samorządowców.
. archiwum Polska Press Rodzice chcą, aby ich dzieci mogły przynosić sprawdziany do domu. Wtedy mają szanse pomóc im w nauce i poprawie błędów. Od nowego roku szkolnego obowiązuje prawo, zgodnie z którym szkoły mają obowiązek udostępniać rodzicom sprawdziany i kartkówki. Zobacz też: Co piąty nauczyciel matematyki ma braki w wiedzy – Teraz nie ma przeszkód, aby szkoły pozwoliły uczniom zanosić sprawdziany do domu – mówi Justyna Sadlak z biura prasowego Ministerstwa Edukacji Narodowej. Większość szkół, do których wczoraj zadzwoniliśmy, nie zamierza jednak niczego zmieniać w sprawie udostępniania rodzicom sprawdzianów. – Tak jak w ubiegłym roku sprawdziany będą do wglądu w szkole – zapowiada Izabela Hubert, wicedyrektor Szkoły Podstawowej nr 32. Podobną odpowiedź usłyszeliśmy także w innych placówkach. – Sprawdziany i kartkówki trzymamy w teczkach w pokoju nauczycielskim – tłumaczy Renata Nowak, dyrektor Szkoła Podstawowej nr 54. Dodaje, że rodzice mają prawo je zobaczyć w dniu otwartym szkoły albo na dyżurze nauczyciela. – Tak zostało to rozwiązane w większości krakowskich szkół – dodaje Renata Nowak. Rodzice uważają, że takie udostępnianie sprawdzianów w szkole jest fikcją. Dni otwarte organizowane są w szkole zazwyczaj tylko raz w roku, natomiast aby iść na dyżur nauczyciela, trzeba wziąć urlop z pracy. Tymczasem dzieci mają czasami po kilka sprawdzianów tygodniowo. – Dla mnie ważne jest, aby na bieżąco oglądać sprawdziany syna w domu. Nie chodzi o to, by się czepiać nauczyciela, że źle ocenił, ale o to, by zobaczyć, jakie dziecko robi błędy, i popracować nad tym. To ważne szczególnie w szkole podstawowej. Nie rozumiem więc niechęci nauczycieli do pokazywania rodzicom sprawdzianów – mówi Marek Malec, ojciec dziecka z prywatnej szkoły podstawowej w Krakowie Rodzice uważają także, że nauczyciele utajniają informacje o tym, iż sprawdziany powinny być od tego roku udostępniane. Zobacz też: Nowe przepisy MEN: nauczyciele mają mieć więcej pracy. Pedagodzy wzburzeni – Nikt na wywiadówce nie poinformował nas o takiej możliwości, a chodzę na wywiadówki do dwóch szkół. Kiedy natomiast pytałam przez córkę, dlaczego nie może przynosić sprawdzianów do domu, usłyszałam, że mogą być skserowane i przekazane dzieciom z młodszych roczników – mówi Ewa Rud, matka dwóch córek w wieku szkolnym. Dyrektorzy tłumaczą także w inny sposób fakt trzymania kartkówek w szkołach. – Boimy się, że gdybyśmy je dali dzieciom do domu, to te sprawdziany nie wróciłyby do nas do szkoły. A to ważny dokument – wyjaśnia Renata Nowak. Ministerstwo edukacji uważa jednak, że rodzice powinni mieć realny, a nie fikcyjny, dostęp do szkolnych sprawdzianów. – Uczeń i jego rodzice nie muszą zwracać się do nauczyciela z wnioskiem o udostępnienie sprawdzonej i ocenionej pracy. Od września tego roku nauczyciel ma obowiązek udostępnić sprawdzone i ocenione prace pisemne – podkreśla Justyna Sadlak. Dodaje, że do wglądu na miejscu powinny być udostępniane tylko bardzo ważne szkolne dokumenty, takie jak np. protokoły z egzaminów klasyfikacyjnych lub poprawkowych. Sprawą zainteresował się także poseł PiS Maks Kraczkowski, który złożył interpelację w tej sprawie do Joanny Kluzik-Rostkowskiej, minister edukacji narodowej. Obawia się, że szkoły nie będą przestrzegać nowelizacji ustawy o systemie oświaty dotyczącej udostępniania prac, ponieważ jej zapisy są niezbyt precyzyjne. Jego zdaniem sprawdziany powinny być regularnie i na bieżąco przekazywane rodzicom, a nie tylko w czasie dnia otwartego szkoły. Zobacz też: Nauczyciele coraz mniej potrzebni. Od września będą musieli szukać dodatkowej pracy? – Ocena szkolna musi być jawna, a najlepszym sposobem, aby to osiągnąć, jest oddanie pracy uczniowi do domu. Można zobowiązać ucznia do zwrotu na kolejnej lekcji – uważa poseł. Twierdzi, że bez wprowadzenia takiej zasady rodzice nie są w stanie pomóc dziecku w nauce i przygotowaniu się do poprawy sprawdzianu. Według Maksa Kraczkowskiego nauczyciele, którzy nie będą stosować się do znowelizowanej ustawy o systemie oświaty, powinni ponieść sankcje za łamanie prawa. Sprawdź ogłoszenia: Praca
12:59, | Jeżeli ktoś ma kilkoro dzieci w wieku szkolnym, to nie ma szans wziąć udział w spotkaniach dla rodziców, bo są one organizowane o jednej porze - zwrócił uwagę radny sierakowickiej Rady Gminy Mariusz Labuda. Samorząd chce interweniować w tej sprawie. Wielu rodziców dzieci w wieku szkolnym ma już z pewnością za sobą pierwsze spotkania w szkołach poświęcone sprawom organizacyjnym, ale Mariusz Labuda, radny sierakowickiej Rady Gminy zwrócił uwagę na spory problem natury logistycznej, który się z tym wiąże. - Jak to możliwe, że w tak dzietnej miejscowości jaką są Sierakowice wywiadówki w szkołach dla klas od pierwszej do ósmej odbywają się jednego dnia w godzinach od do Mam trójkę dzieci i nie mamy możliwości być z żoną na wywiadówce u każdego dziecka - mówił radny. - Zgłaszaliśmy już ten problem w ubiegłym roku, ale co wywiadówkę jest ten sam problem. Rodzic musi wybierać, do którego dziecka pójść na spotkanie. A przecież nie jesteśmy jedynymi rodzicami, którzy mają więcej niż jedno dziecko. Moim zdaniem to bardzo zła organizacja. Do tego dochodzi kwestia walki z koronawirusem. Przy takim rozwiązaniu w ciągu godziny dużą grupa rodziców na raz przyjdzie do szkoły. Czy tego nie można by zorganizować inaczej, w różnych dniach, czy o różnych porach? Jacek Mazur, dyrektor Zespołu Ekonomiczno-Administracyjnego Szkół w gminie Sierakowice podkreślił, że sposób organizacji spotkań z rodzicami to autonomiczna decyzja szkoły. - Na pewno nie jest to w gestii gminy i trudno powiedzieć dlaczego zostało to zorganizowane w taki sposób. Spróbuję się wyjaśnić i zwrócić dyrekcji szkoły uwagę na tę kwestię - podkreślił Jacek Mazur. (aktualiz. godz.
Co czwarty rodzic nie zagląda do szkoły swojego dziecka wcale lub wpada tylko czasami. Jeśli już przyjdzie na wywiadówkę, to albo się zawstydzi, albo chodzi o zainteresowanie szkolnymi spotkaniami, i o to, żeby mówiło się na nich o bezpieczeństwie dzieci. Po pierwsze: załatwmy to szybkoOto wywiadówka, którą chyba każdy zna: rodzice upychają się w zbyt ciasnych ławkach, podpisują listę Trzeba wybrać trójkę klasową - bąka wychowawca. Rodzice kulą się, pochylają głowy, jakby to było odpytywanie na fizyce. Jeżeli nawet ktoś ma ochotę się zgłosić, nie podniesie ręki, bo nie wypada. Czeka aż ktoś go zaproponuje. Ale jak tu zaproponować, skoro nikt nikogo nie zna? Więc nauczyciel wyczytuje nazwiska z listy: - Może pani? Nie? To może pan?Dalej: pieniądze. Na komitet rodzicielski, na klasowe, na ubezpieczenie. Znów lista: masz zadeklarować, ile dasz. Nauczyciel sprawdza, czy wszyscy na pewno zadeklarowali. Wiadomo, że będzie sprawdzał, więc każdy raczej wpisuje maksymalną wysokość, nawet jeśli nie wie, skąd wziąć tyle odczytanie komunikatów dyrektora o wymianie szkolnych drzwi albo okien. Jeden rodzic jest zainteresowany, drugi z nudów bazgrze coś na kartce, trzeci ziewa. Później straszenie, że będzie ciężko, jak się dzieci nie przyłożą do nauki. I narzekanie, że słaba frekwencja. Każdy czeka, czy padnie nazwisko jego pociechy. Zanim nauczyciel wyczyta z kartki, kto ma zostać na indywidualną rozmowę, przypomina wszystkim rodzicom, że trzeba uzupełnić dane, gdzie kto mieszka, pracuje, numer telefonu (rodzice cicho: - Po co mu numer, skoro i tak nie zadzwoni, nie ma takiego zwyczaju). Czasami oni chętnie by zadzwonili do niego. Ale to trudne. Wychowawca nie zdradzi swojego numeru komórkowego, każe dzwonić przez szkolny sekretariat. A w sekretariacie mówią, że teraz nauczyciel nie może podejść, bo są lekcje. A na przerwie mówią, że nie może, bo przerwa. A przed lekcjami mówią, że jeszcze go nie ma. A po lekcjach, że wyszedł...Pozostają więc części formalnej można porozmawiać z wychowawcą. On głośno i wyraźnie wyczyta nazwiska tych, którzy rozmowy nie unikną. Wiadomo, że wyczytuje się zawsze rodziców dzieci najsłabszych w nauce i zachowaniu. Nie wyczytani patrzą więc na wyczytanych z Na wywiadówki przychodzi coraz mniej rodziców, odsuwają się od szkoły - zauważa Danuta Kielnik, pedagog, edukator, prowadzi zajęcia z nauczycielami, uczniami. Wychowawcy żalą się, że kiedyś, jak było zebranie rodziców, to nie przyszedł najwyżej co piąty. Teraz, jak przyjdzie co trzeci, to jest dobrze. Widać to szczególnie w gimnazjach - niektórzy nawet nie są ciekawi, jak wygląda wychowawca ich dziecka. Opuszczają już pierwszą wywiadówkę, później też nie przychodzą, choćby ich pisemnie wzywać do drugie: jest źle, to się mówiMama 10-letniej Agnieszki z Bydgoszczy chodzi na wywiadówki, choć nie lubi. - Wychowawczyni, pani Ela, w kółko mówi o problemach, nigdy nie pochwali dzieci. Kiedyś zapytałam, jak tam moja córka? A ona, że nie ma kłopotu, nie ma o czym mówić. A więc mówi się tylko, gdy jest źle. Nigdy wtedy, gdy jest dobrze. Przez trzy pierwsze lata nauki w szkole nikt z nas, rodziców, nie usłyszał, czym dziecko się wyróżnia, jaki ma talent. A przecież w każdej klasie jest jakaś Basia, która wyjątkowo pięknie czyta, jakiś Andrzejek, który ładnie rysuje. Dzieci powinny czuć, że są w czymś dobre, wyjątkowe. Ale w naszej szkole o tym się nie trzecie: w złą godzinęJachcice, rodzina wielodzietna - dziesięcioro dzieci, w tym szóstka w wieku szkolnym. Mama - organistka, tato - ślusarz. Chcą zmienić dzieciom podstawówkę. Powód? Brak porozumienia z nauczycielami. A zaczęło się właśnie od wywiadówek. Rodzice zbyt dużo ich opuścili, szkoła uznała, że się nie interesują, skierowała sprawę do sądu rodzinnego. Chce, żeby kurator przypilnował rodziców. A ci tłumaczą: - Chodzilibyśmy na wywiadówki, tylko jak to zrobić, skoro wszystkie są w tym samym czasie? Do pierwszego dziecka idzie się na początek, do drugiego na koniec, a do trzeciego wcale - czwarte: lepiej milczeć?Rodzicom wstyd się przyznać, że opuszczają wywiadówki. Tylko szesnastu na stu mówi otwarcie: - Na wywiadówki nie chodzę wcale. Co trzeci przyznaje, że chodzi "rzadko" albo "czasami", ewentualnie "zazwyczaj". Tak wynika z badań CBOS przeprowadzonych wiosną tego roku na zlecenie naszej gazety, która prowadzi kampanię "Szkoła bez przemocy".Im starsze dziecko, tym rzadziej tato z mamą wpadają do szkoły. Widać to wyraźnie: uczeń rośnie - maleje zainteresowanie rodziców sprawami szkolnymi. Do pracy w komitetach rodzicielskich trudniej zachęcić kogoś, kto ma dziecko w gimnazjum czy liceum. Rodzice najczęściej udzielają się w podstawówkach, najchętniej mamy dziewczynek, prymusek. I w ich domach pewnie dużo rozmawia się o szkole. W innych to temat rzadki. Nawet jeżeli dziecko ma w szkole kłopoty, popadło w konflikt, było ofiarą przemocy - woli nie mówić o tym rodzicom, bo wydaje mu się, że oni i tak nie będą umieli pomóc. Tylko mniej niż połowa rodziców gotowa jest poruszyć taki problem na wywiadówce. Co trzeci rodzic, jak trzeba, pójdzie do szkoły i porozmawia z nauczycielem w cztery oczy. Ale aż co piąty rodzic nie zrobi nic, bo będzie się bał, że jak się w szkole odezwie, to zaszkodzi piąte: znaleźć sposób"Wywiadówka inaczej" - to propozycja ministerstwa edukacji. MEN właśnie ogłosiło konkurs dla nauczycieli, którzy znajdą sposób na takie poprowadzenie spotkań z rodzicami, żeby zainteresowali się, chcieli przychodzić do szkoły, rozmawiali o swoich dzieciach, o ich Mamy nadzieję, że powstaną scenariusze spotkań, nauczyciele przygotują ciekawe materiały, prezentacje multimedialne. Uda im się zaangażować rodziców - mówi Danuta Dzida z najlepszych pomysłów dostaną wyników: 10 grudnia 2006. Regulamin konkursu na stronie ministerstwa edukacji:
Rodzice, choć często przyzwyczajeni do postawy roszczeniowej wobec szkół, do których uczęszczają ich dzieci powinni wiedzieć, do czego mają prawo, a czego nie mogą na placówce edukacyjnej wymusić. Dobrze, by mieli też świadomość, że i szkoła może mieć wymagania nie tylko wobec ich dzieci, ale także wobec nich samych. Czy angażujesz się w prace na rzecz szkoły, do której uczęszcza twoje dziecko? tak, czynnie działam w trójce klasowej i/lub Radzie Rodziców tak, pomagam, na ile mogę, np. pomagam w opiece nad klasą mojego dziecka podczas wycieczek klasowych tak, sporadycznie, często w związku z wykonywanym przeze mnie zawodem nie, uważam, że szkoła nie potrzebuje mojego wsparcia nie, żałuję, ale nie mam na to czasu nie, ale angażowałem się / angażowałam się, gdy dziecko rozpoczynało naukę Prawa i obowiązki uczniów, rodziców oraz szkół reguluje szereg przepisów, wśród nich ustawa o systemie oświaty, Konstytucja RP, Europejska Karta Praw i Obowiązków Rodziców, Konwencja o Prawach Dziecka oraz Powszechna Deklaracja Praw Człowieka. Przyjrzeliśmy się niektórym z obowiązkowaZa niedopełnianie obowiązków rodzice dziecka podlegającego obowiązkowi szkolnemu mogą ponieść konsekwencje, z nadzorem kuratora, a nawet utratą praw rodzicielskich włącznie. Do obowiązków rodziców należy zapisanie dziecka do szkoły, a później dopilnowanie, by dziecko regularnie do niej uczęszczało. Obowiązkiem rodziców jest zapewnienie dziecku warunków do nauki, dzięki czemu będzie mogło przygotować się do zajęć, a także kontaktowanie się ze szkołą i śledzenie postępów dziecka. W przypadku, gdy z różnych przyczyn nie mogą pojawiać się na wywiadówkach, powinni nadrobić nieobecność utrzymując regularny kontakt z jego wychowawcą i Przed wprowadzeniem dzienników elektronicznych rodzice licznie przybywali na wywiadówki. Teraz jest inaczej: z reguły na zebraniach obecni są głównie rodzice uczniów, którzy nie sprawiają kłopotów - opowiada Marzena, polonistka w jednym z trójmiejskich liceów. - Obowiązkiem wychowawcy w przypadku nieletniego ucznia zagrożonego złą oceną jest powiadomienie jego opiekunów osobiście, telefonicznie lub pismem. Uczeń pełnoletni może zażądać, żeby nie udzielać na jego temat informacji nawet rodzicom i szkoła musi to żądanie nauczyciel się myliJeżeli rodzice zauważą, że nauczyciel popełnia w pracy błędy wynikające z braku wiedzy, powinni powiadomić o tym dyrekcję lub nawet kuratorium. Niedouczony nauczyciel może nawet stracić z tego powodu mają też prawo do uczestniczenia w podejmowaniu decyzji na temat wyboru wydawnictwa, z którego zostaną zakupione Jestem biologiem, więc kiedy zorientowałam się, że w podręczniku do przyrody mojej dziesięcioletniej córki są rażące błędy, powiadomiłam o tym innych rodziców i dyrekcję. Choć było już za późno na zmianę, to na następny rok szkolny zakupiono podręczniki innego wydawnictwa, wolne od niedociągnięć merytorycznych - mówi Bogumiła z Gdańska. Lżejsze tornistryUczniowie powinni mieć możliwość pozostawiania podręczników w szkole, a szkoła ma obowiązek zabezpieczyć je przed kradzieżą. Ponieważ prawo do lżejszego tornistra przysługuje wszystkim uczniom szkół podstawowych, gimnazjów i szkół ponadgimnazjalnych, często wiąże się to z koniecznością zakupienia przez placówkę szafek. Warto o tym wiedzieć, bo choć starsi uczniowie zazwyczaj korzystają z podręczników także w domu, maluchy nie muszą książek dźwigać w weekendyTo dla wielu rodziców cenna informacja: opiekunowie uczniów mają prawo wpływać na dyrektora szkoły w sprawie wyznaczania dni wolnych. Dyrektor powinien uwzględnić ich prośby przy uzgadnianiu kalendarza pracy szkoły i nie wyznaczać dni wolnych w terminach, które dla większości są normalnymi dniami pracy. Może za to wykorzystać tzw. "dni dyrektorskie" np. w czasie długich weekendów. Dyrektor ma również możliwość odstąpić od ich każdym przypadku jednak szkoła ma obowiązek zapewnić uczniom opiekę świetlicy w te dni, które nie są ustawowo wolnym kontra telefony komórkoweJeśli zastanawiacie się, czy nauczyciel ma prawo zabrać uczniowi telefon komórkowy i oddać go po lekcjach lub nawet dopiero rodzicom - zajrzyjcie do statutu szkoły, do której chodzi wasze dziecko. W większości szkół obowiązuje uczniów całkowity zakaz korzystania z telefonów podczas lekcji. Uczeń przyłapany na tej czynności poniesie konsekwencje ujęte w statucie szkoły. Jeśli korzysta z telefonu podczas sprawdzianu, najprawdopodobniej dostanie ocenę niedostateczną, nawet jeżeli "tylko" odbierał akurat wiadomość od pamiętać, że sytuacja, w której nauczyciel odbiera uczniowi telefon z zamiarem oddania go na ustalonych wcześniej z uczniem lub w statucie szkoły warunkach nie jest kradzieżą i powoływanie się na art. 278 Kodeksu Karnego § 1. (" Kto zabiera w celu przywłaszczenia cudzą rzecz ruchomą, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5") jest w tym wypadku wszystkim statut szkołyJako rodzice uczniów powinniśmy też zdawać sobie sprawę, że w szkołach obowiązują statuty, a uczniowie oraz ich opiekunowie wybierając konkretną placówkę edukacyjną akceptują zapisy w nich zawarte. Podstawa prawna do wprowadzenia w statucie szkoły ograniczeń w sprawie korzystania z telefonów i innych urządzeń elektronicznych znajduje się w Rozporządzeniu MEN z dnia 9 lutego 2007 r. zmieniającym rozporządzenie w sprawie ramowych statutów publicznego przedszkola oraz publicznych szkół (Dz. U. z dnia 27 lutego 2007 r.). W tym samym rozporządzeniu znajdziemy odpowiedź na pytanie, czy szkoła, do której chodzi nasze dziecko nie przekroczyła swoich uprawnień tworząc zapisy statutu.
czy rodzic ma obowiązek chodzić na wywiadówki